![]() |
Polonia w Bostonie
WITAJ!
|
PolBoston.com
|
Mazurek Dąbrowskiego nad Rzeką Karola (w 210-tą
rocznicę wykonania) „...dążenie
do potwierdzania własnej tożsamości (...) jest (...) tworzywem,
z którego głównie utkana jest historia świata.” – Leszek Kołakowski. Pamiętam, jak mając
kilka lat, jednym z moich ulubionych zajęć w domu było zrywanie
kartek z kalendarza. Wisiał on na ścianie w kuchni, w specjalnej
ramce, która pozwalała zakładać nowy z każdym Nowym Rokiem.
Oddzierając kartkę kolejnego dnia podglądałem następne
licząc je aż do najbardziej ulubionej kartki, promieniującej
radosnym, czerwonym kolorem: „Niedziela”! Pod każdym dniem znajdowały
sie ważne daty. Właściwie dopiero z perspektywy lat mogę
myśleć o nich, że „ważne”, wtedy dla tego kilkultka,
mającego uciechę z wyrywania kolejnej kartki kalendarzowej
książeczki, były one zaledwie „jakieś tam”. Ktoś
umarł, ktoś się urodził, coś się zdarzyło
kiedyś, a kartka z kalendarza o tym mówiła. Ale być może,
że wtedy właśnie, przed bardzo wielu laty, jakby na
początku mojej pamięci, w ten sposób rodziło się we mnie
poczucie historycznego czasu i sensu historii. Przyszła era internetu,
kiedyś znalazłem wirtualny, polski kalendarz w witrynie Wspólnoty
Polskiej, mogłem więc od tej pory robić dokładnie tak samo
jak dawniej, czyli podgladać nadchodzące dni, widzieć jakie daty
przyniosą ze sobą, jutro..., pojutrze..., itd.. Nie spodziewałem
się jednak, że ten nawyk kiedykolwiek przyniesie jeszcze jakiś
owoc. Parę dni przed kolejnym
koncertem Pro Musica w Bostonie, na który planowałem się wybrać
znów kartkowałem internetowy kalendarz . Koncert bostoński miał
się odbyć, jak w zwykle, 3-go piątku miesiąca, tym razem
dotarłem więc do 20 lipca: „Czesława, Fryderyka,
Hieronima....”, a w miejscu ważnych dat: ”1797
Po raz pierwszy wykonano publicznie Mazurek Dąbrowskiego”. Oo! Czyli dokładnie 210 lat
temu, we Włoszech, daleko od kraju jacyś Polacy zaintonowali “Jeszcze
Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy…”. Poczułem
się dość dziwnie, że też mnie podkusiło…,
przecież ten koncert nie ma nic wspólnego, letni, jazzowy wieczór
poświęcony Johnowi Coltrane z Kasią Sokalla jako
główną wykonawczynią. Lubię Coltrane’a,
chciałem posłuchać Kasi, a tu ta rocznica, ci Polacy sprzed dwóch wieków. Włochy,
Stany, co za różnica, tacy sami emigranci jak ja. Tyle, że oni wtedy
śpiewali pieśń o marzeniu właśnie utraconego kraju, a
ja, dziś? Zepsułem
sobie cały wieczór i nastrój na resztę tygodnia, wszystko przez ten
mój głupi nawyk. Nie pojadę na koncert i już.
Przystąpiłem do montowania rocznicowego plakatu dla mojego
PolBoston.com pt. “210 rocznica Mazurka Dąbrowskiego”. Jest tekst, jest
portret Józefa Wybickego, jest Henryk Dąbrowski na koniu, Kossaka,
wszystko wolne od praw autorskich na Wikipedia. Bardzo dobrze. Kilka
ustawień na Photoshop’ie i mogę całość
zakładać na witrynę..., nagle przyszła myśl. Byłem prawie pewien, że
Grażynka Ołtarzewska, prowadząca Pro Musica, nie bedzie
protestować, że oboje z mężem Maćkiem, dawnym
„solidarnościowcem”, ucieszą się i zaakceptują. *** „Drodzy Państwo, zanim
rozpoczniemy koncert, chciałabym oddać głos naszemu
przyjacielowi. Szymon ma dla Was pewną niespodziankę”. Trzymając
w ręku zakryty jeszcze plakat rzuciłem pytanie: „Czy wiecie
Państwo co wydarzyło się właśnie dzisiaj, 20 lipca,
210 lat temu w małej miejscowości Reggio Emiliana na północy
Włoch?”. Z głębi sali usłyszałem „Mazurek, Mazurek
Dąbrowkiego”. W tym momencie odsłoniłoniłem plakat i
przedstawiłem po krótce historie Mazurka. Na pierwsze dźwięki
zaintonowanego hymnu wszyscy wstali. Pieśń rozlegała się
niezwykle donośnie w sali Polish-American Citizen Club w Bostonie. Po
chwili od strony muzyków usłyszeliśmy wspomagające takty.
Kilkadziesiąt obecnych uczestników koncertu, tak samo jak i muzycy
rozpoczęli wieczór w nowym nastroju. Na stoliki powędrowały
wcześniej przygotoane kopie słow hymnu narodowego. Wszyscy obecni
złożyli podpisy na odwrocie przyniesionego plakatu. Powstała
pamiątka jedynego w swoim rodzaju wieczoru, podczas którego został
przerzucony most historii przez dwa wieki i dwa kontynenty. Być może
była w tym także dla innych ta cząstka doświadczania
emigracji, która jakże często pomaga ludziom w odnalezieniu sensu
ich własnej tożsamosci. O dziedzictwie, ktore emigrant wywozi ze
sobą z kraju, a później stara sie przekazać następnemu
pokoleniu pisze w „Pamięci i Tożsamości” Jan Paweł II
bardzo zasadniczo: „Ojczyzna (...) to jest dziedzictwo”. Po koncercie poświeconym Johnowi Coltrane, przewodzący muzykom, saksofonista Janusz Kowalski oraz pozostali, świetna wokalistka, Kasia Sokalla, niezwykle utalentowana jazzowa pianistka, Yoko Miwa, Don Heald na kontrabasie i Jerzy Głód na perkusji, obaj wspaniali muzycy, powrócili do mazurkowego motywu. Jeszcze raz wszyscy powstaliśmy z krzeseł i jeszcze raz nad Rzeką Karola w Bostonie popłynęła melodia znana od 210-ciu lat Polakom, a od 80-ciu lat światu jako nasz hymn. Szymon Tolak, www.PolBoston.com , 22 lipca 2007, Boston,
Massachusetts W post scriptum
chcialbym poprosić czytelników o napisanie do mnie i poinformowanie o
znanych im wykonaniach Mazurka Dąbrowskiego w jego 210 rocznicę. Mój adres emailowy; info@polboston.com . W ten sposób być
może uda sie nam utworzyć interesującą kolekcję i
dokument nie bez znaczenia dla naszej polskiej i polonijnej
tożsamości. |