Czerwiec 2008
Dozylem czasow, w ktorych jeden byly-towarzysz-prominent "skul sobie morde" na miejscu kazni tysiecy ofiar pomordowanych przez ludzi zbrodniczego panstwa, a drugi "ZROBIL NA TEJ ZBRODNI" swoj film. Teraz nie wiem, ktora z tych profanacji bolesnej pamieci narodu jest bardziej obrzydliwa? A ktora jest grozniejsza?
Oba czyny zasluguja na moralna pogarde, prawny osad i oczekiwanie publicznej kary, oraz skruchy od sprawcow.
Kazdy znajacy jezyk polski, kazdy Polak, ktokolwiek tylko pomyslal o zobaczeniu tego filmu Wajdy, nie mowiac o tych, ktorzy tak jak ja dopuscili sie jego ogladania, POWINIEN przeczytac opowiesc Andrzeja Mularczyka. Te opowiesc mozna porownac do szkatulki zawierajacej skarb prawdy, skrywanej podstepnie przez cale dziesieciolecia. Po otwarciu stronic ksiazki, prawda zaczyna jasniec swym tragicznym blaskiem od nowa. Przy czym pomijam tu szmatlawy wstep b-tow. Wajdy, jakby ostatnia przyslone. Wstep napisany dziwna gramatyka, uzywajacy dziwnej logiki. Mialem ochote wyrwac to i wyrzucic. Ksiazka jednak jest pozyczona.
Wajda nie mial natomiast takich oporow. Zawlaszczyl te, nie swoja, ale piekna szkatulke z nie swoja, ale gleboka prawda. Prawde wyrzucil i wdeptal w bloto grzezawiska wokol siebie, a szkatulke wypelnil odchodem starego klamstwa, jak w "Kanale", w "Popiele i diamencie", w "Pokoleniu".
Nie zamierzam tu niczego uzasadniac przed ludzmi, ktorzy nie zapoznali sie jednoczesnie z ksiazka i z filmem. Obiecalem sobie nigdy wiecej nie uzywac tytulu tego filmu zrobionego przez prominenckiego rezysera-kolaboranta, bo obawiam sie kolejnej profanacji swietego miejsca-symbolu. Wierze, ze po zapoznaniu sie z opowiescia i z filmem, nikt takich uzasadnien nie bedzie potrzebowac.
Szymon Tolak
|
||
Maj 2008
|
||
|
|
Ten film byl dla mnie wielkim przezyciem. Zrozumialem jak trudno jest staremu czlowiekowi wydobyc sie z matni lat przezytych w trybach prosowieckiej propagandy. Po 50ciu latach pracy w filmie Wajda jest rezyserem - starcem z umyslem zniewolonym nawykami tak, ze nawet w obliczu ludobojczej tragedii Katynia, nie potrafi wydobyc sie ze swej politycznej klatki. Sprawny jako rezyser, mentalnie jednak zamkniety, chyba na zawsze.
Bolesne jest to, ze dopiero w 2007 Wajda zdecydowal "zrobic" Katyn. Choc lepiej by bylo, gdyby swiete Polskie Ofiary stalinizmu (stalinizm w Polsce panowal gdy on swa kariere filmowca rozpoczynal) zostawil jednak w spokoju. Bolesne jest, i to w jaki sposob rezyser potraktowal ludzi, ktorzy do ostatniej chwili pozostawali wierni swemu poslaniu polskiego zolnierza. I to, ze cala historie walki z sowieckim okupantem, historie "Nila", "Ognia", "Zapory" i jakze wielu innych "Zolnierzy Wykletych" (to ich pomnik stoi dzis w Bostonie) Wajda potraktowal jednym nedznym epizodem - smierci pod kolami gazika. I to, ze jedyny odruch zrozumienia siebie w "nowym porzadku" przez polskiego oficera, to bezsensowne samobojstwo. Czyzby Wajda nie rozumial czym jest poswiecenie zycia? To zbrodnia nie ma sensu, ale nie ofiara mordowanego zolnierza. Jak mozna myslec inaczej?
To pan, Andrzeju Wajdo wierzyl swiecie, ze Polska juz zawsze bedzie sowiecka - wklada pan te wiare w usta jednej z bohaterek. Tworzyl pan swoje prominentne filmy w czasach Gomulki, Gierka, Jaruzelskiego. Niech pan jednak nie wmawia mlodym Polakom, ze wszyscy mysleli tak jak pan. Wtedy gdy pan byl "wielkim rezyserem", to "Laleczka" ginal od kul milicjyjnych i wojskowych, byl 1963 rok, "Laleczka" znaczyl droge do polskiej wolnosci. Co pan w tym czasie "krecil"?
To bylo tylko kilka wstepnych uwag. Nie umiem przezywac inaczej tego filmu jak tylko jako jeszcze jedno ukryte pod pozorami "wielkiego tematu" propagandowe klamstwo. Nie wiem, czy znajde czas aby dokladniej przedstawic wszystkie argumenty uzasadniajace ten moj punkt widzenia. Sam film nie jest dla mnie warty powiecania czasu. Ale olbrzymia manipulacja, ktora sie odbywa za jego pomoca jest sprawa bardziej powazna.
Ten film, potezny srodek emocjonalnego oddzialywania, ogladaja mlodzi ludzie, ktorzy w Polsce nigdy nie doswadczyli prosowieckiego prania mozgow. Ucza sie w tym filmie o Polakach w mundurach, z przestrachem spiewajacych koledy, zainicjowane chwiejnym glosem polskiego generala. Ucza sie o Polakach, ktorzy gina w przestrachu, bez jednego, chocby skromnego, gestu mowiacego o niezniszczalnej godnosci czlowieka, oficera, Polaka.
Panie Andrzeju Wajdo, oficerow Wojska Polskiego w 1940 roku stac bylo na wykonywanie rozkazow przelozonych nawet w niewoli. Gineli, bo byli wobec "systemu" bezuzytecznie nieugieci. To jest bezsporna prawda. Dlaczego pokazuje pan w tym co pan wykreowal, ze nikogo z nich nie stac na godna smierc? Zazdrosc? Jezeli nawet bylo takich tylko dwoch, albo trzech, to pana film klamie i nie spelnia wobec nich elementarnego obowiazku. W sytuacjach skrajnych czlowiek przyjmuje skrajne postawy, krystalizuje sie zarowno dobro i zlo. O tym mowi najprostsza psychologia i zycie wokol nas. Tworca, ktory o tym nie mowi jest oszustem. Niech ten film nikogo nie oszuka, przypomina on wprawdzie o potwornosciach oznaczonych slowem "Katyn", zmieniajac jednak jego sens. Ale my nauczylismy sie juz przywracac slowom ich wlasciwy sens - tak twierdzil Czeslaw Milosz w 1981 roku, w Lublinie, w obecnosci setek studentow KUL. Bylem jednym z nich. Minelo ponad cwierc wieku, a jednak w wielu prominentnych kalendarzach nic sie nie zmienilo. O tym tez warto pamietac.
Szymon Tolak, 16 maja 2008 w Bostonie.
25 maja 2008
Kto pragnie zobaczyc jak oddawal zycie rotmistrz WP W. Pilecki niech przejdzie do strony utworzonej dla niego: www.pilecki.ipn.gov.pl
Kto pragnie dowiedziec sie wiecej jak "wladza ludowa" traktowala swoich przeciwnikow, oto srodlo: www.rzeczpospolita.pl/specjal_041002/specjal_a_11.html
"Auschwitz w porównianiu z tym (sowieckie MBP w Polsce) to byla igraszka". Witold Pilecki
|
|