www.polboston.com 
POLONIA's PROTEST
Alerts of 2005
January 2006 Alert!
in the Boston Common
|
Discussion / dyskusje
23 Mar 2006
With the help of Barbara Boylan, with whom I work at the
MBTA, the Partisans WILL stay in Boston. I've seen the package Barbara has
put together and has presented it to the owners in her effort to keep
the sculpture here in the public eye - and she is dedicated to this. I
think we will be enjoying Partisans' beauty for years to come here in
Boston. J. Skora of Brighton
17 Mar 2006
Even though I am only a sophmore in high school, I have been
researching the role that the partsans played in World War II.I beleive
that they were very vital for the Allied victories in Europe,so they
deserve to have statues representing them and the other thousands who
also fought in that horrible war.The staues are representing a determine
group of rebels who fought to the end to obtain their freedom, they do
deserve those statues so please keep the statue out for the public so
they can be able to appreciate the partisans courage. V. R.
S.T.: V. R., you are as young as my son and my doughter, and I want you to
have good life, be happy with your family and friends. You said one important word
about war: "horrible". I have never seen any war, but my son has seen it. He
was in Iraq and he knows. War has horrible, ugly face, war stinks badly. War
is always tragic and only somtimes heroic. This is why the "Partisans" by
A. Pitynski are so real, and so depressing, and this is good for people. But People don't like the truth about war, but they have to learn it from History and memorials like
"Partisans", "Katyn", "Vietnam Wall" or they will experience it again and again.
13 Mar 2006
Wdzieczni jestesmy Tobie Szymonie za tak goroce
zajecie sie Polska sprawa. W ten sposob pokazujesz swoj prawdziwy patriotyzm
i szacunek dla tych ktorzy walczyli o wolnosc naszej Ojczyzny, a
wlaczajac nas udowadniasz innym narodowosciom i grupom etnicznym ze i my
Polacy potrafimy walczyc o swoje prawa nawet poza granicami kraju.
z powazaniem,
Grzegorz
S.T.: To sa pokrzepiajace slowa Grzegorzu, za te godziny przy komputerze, czasami z nosem na klawiaturze, ale wiem teraz, ze warto.
Sroda, 1-go marca '06
Ray Flynn, burmistrz Bostonu (1983-1993), ambasador USA do Watykanu pragnac skierowac do Polonii swoje slowa nadaje polonijnej demonstracji, nowa range i szczegolne znaczenie. W sprawie pomnika "Partyzantow" - Polakow wsparcia udziela wazna polityczna postac, nie bedac nawet polskiego pochodzenia.
Mysle, ze to teraz jedna z najwazniejszych dla nas wiadomosci. Nie mozemy tego godnego czlowieka potraktowac w sposob w jaki burmistrz Menino traktuje nas i naszych przedstawicieli. Byloby to polityczne samobojstwo. Prosze o przytomnosc umyslu i wszelka mozliwa pomoc w organizowaniu niedzielnego protestu Polonii w dniu 5 Marca, przy bostonskim ratuszu (City Hall). Dziekuje,
z najwiekszym powazaniem
Szymon Tolak
PCF-Boston
tel.:617.678.5662
~~~~~~~~~
OPEN LETTER - 02/23/06
List otwarty:
List otwarty:
Do
przytomnych Amerykanow, a zwłaszcza tych polskiego pochodzenia!
Jeżeli
w pomniku widzisz tylko kupę żelastwa, w konstytucji tylko
rozmazany na papierze atrament, to w ludziach nie zobaczysz nic poza masą gotową do manipulacji? Kim wtedy
jesteś?
Pomnik
„Partyzantów” - Polaków jest przedstawieniem niezłomności
człowieka. Po latach, wbrew wszelkim oczekiwaniom, polscy synowie
partyzantow przynieśli swym marszem „Solidarność” i w
konsekwencji niepodległą Polskę, oraz wolną od totalitaryzmu
Europę. Pisali żywą historię opuszczonego, zdradzonego,
rzuconego na polityczną pustynię narodu, który
zwyciężył moc o wiele większą od siebie bez przemocy,
nie krzywdząc przy tym nikogo. Dziedzictwo zwycięstwa dźwiga
jednak ze sobą ciężar odpowiedzialności, rzecz jakże
niełatwa. Wizerunek „Partyzantów” też nie jest łatwy i jak znak
krzyża – kontrowersyjny . Komu on przeszkadza?
Minął ponad miesiąc od momentu
gdy nagle, 18 stycznia 2006, po 23 latach, zniknęła rzeźba A.
Pityńskiego z Boston Common, głównego parku stolicy Nowej Anglii.
Rozpisały się gazety, prezesi oddziałów Kongresu Polonii
Amerykańskiej kilku stanów, przedstawiciele organizacji polonijnych,
wreszcie zwykli mieszkańcy zwrócili się do urządu burmistrza
miasta w tej sprawie. Autorytet przedstawicieli polskiej grupy etnicznej w USA
został położony na szali. Ostatecznie, jest to minimum
oczekiwane przez reprezentantow wielotysięcznej Polonii, że
urząd do ktorego się zwracają okaże im należny
szacunek, odpowie na list, zaprosi na spotkanie. Fakty są jednak inne,
zaprzeczają słowom samego prezydenta USA o poszanowaniu Polski i
Polaków.
Podjęto społeczne działania
ale,....biurokratyczna machina zdaje się niewzruszona, taka sama bez
wzglądu na ustrój, historię czy geogrfię. Z tego powodu sprawa
wyrosła na poważniejszą niż początkowo sądzono.
Pojawiło się nowe wyzwanie. W świecie ludzi zabijanych z powodu
gazetowej karykatury, usuniecie bez uszanowania całego pomnika nie
można przecenić, to po pierwsze. Po drugie, to samo dotyczy
autorytetu przedstawicieli Amerykanów polskiego pochodzenia, wyrzucanego na
śmetnik. Gdy obywatel zdaje sobie sprawę, że z jego podatków
utrzymują się służący mu urzędnicy nie może
on tolerować ignorancji lub arogancji władz. Urzędnik nie
może pozwalać sobie na bezkarne akty pogardy wobec tych, którym
powinien służyć, bo traci prawo do urzędu i wynagrodzenia.
Tylko „logika” komunistycznych ideologów może twierdzić inaczej.
Przeciwko tej „logice”, ponownie z Polski,
wywodzą się obrońcy historycznej prawdy i demokratycznego
porządku. Zadziwiające jest, że taką walkę trzeba
podejmować w kraju, który pragnie mianować się
demokratyczną redutą świata!
My wszyscy, a zwłaszcza nasi
reprezentanci, zdecydowaliśmy się walczyć o prawdę w
historii i o szacunek do Polaków przedstawionych w pomniku „Partyzantów”. Jest
to także droga troski o szacunek do siebie samych i troska o tych co
przyjdą po nas. Musimy w pełni zrozumieć znaczenie
podjętego zadania aby wytrwać. Z niełatwego szlaku „Partyzantów”
- Polakow nie uda się nam zawrócić bez tragicznych, nie tylko dla
nas, konsekwencji.
Szymon Tolak,
PolBoston.com, Canton, Massachusetts,
20 lutego 2006, (edycja z dn. 11 marca 2006)
~~~~~~~~~
Thu, 16 Feb 2006
I would love to see The Partisan Sculpture moved to a
beautiful site along the Cooper River in Camden County, NJ. There, a section
of a beautiful Park is dedicated to Pulaski and ceremonies are held
there every October by The Local PAC to celebrate Polish Heritage Month.
It's a great location,only five miles from the Birthplace of Our
Nation,(Independence Hall in Phila.)This site is also within walking distance
to the burial site of America's great Poet, Walt Whitman.The great
Battleship,New Jersey is located only three miles from this park. The area
is large and could easily accomodate The Partisan Sculpture. Please
consider this location for The Partisan. Julian Stefan Warchal,
Hi, there is invitation for Partisans to Stalowa Wola, Poland, the homeland. But we, here in Boston would like to see the monument in our place. Solution - to make a copy. I think the only barrier is a money. Let's brake it! Szymon Tolak
~~~~~~~~~~
Fri, 10 Feb 2006
Przykro mi. ...czy to sa nasi butni partyzanci,(bohaterscy,nieugieci)... ...wygladaja ,jakby na lichych chabetach podazali na sciecie... Nie gniewajcie sie,ale te rzezby (niemonumentalne), - ktos odebral podobnie jak ja i postanowil je usunac. I wiem.Oczywiscie moja opinie usuniecie... Wally Roznerski (Australia)
Mimo wszystko polecam jednak przecztac ciekawy opis rzezby na www.fifedrum.org oraz list rzezbiarza. S.T.
~~~~~~~~~~
 Drogi Panie Szymonie!
Serdecznie Panu dziekuje za to co Pan robi dla "Partyzantow".
Wysylam Panu geneze i historie realizacji mojej rzezby "Partyzanci" / str. int./, moze Ci wspaniali ludzie ,ktorzy walcza o "Partyzantow", beda chcieli przeczytac o jej realizacji.
Serdecznie dziekuje Wam Wszyskim ...
Andrzej Pitynski - rzezbiarz.
Odpowiedz:
Szanowny Panie Andrzeju Pitynski!
Z calego serca dziekuje za nadeslany list i gleboki, pobudzajacy wyobraznie, jak sam pomnik, opis powstania rzezby oraz jej duchowego zrodla. Dla mnie to takze wazne osobiste i rodzinne przezycie. Jak wiekszosc Polakow mojego pokolenia odebralem wychowanie podwojne, jakby schizofreniczne. Z jednej strony prl-owska szkola i czerwone sztandary 1szo-majowe, a z drugiej zielone oczko radia "Wolna Eropa" w domu rodzicow i dziadkow poczas wakacji. Moja Mama pochodzi z rejonu Polski za Bugiem, ze wsi miedzy Zambrowem i Czyzewem. Na stacji kolejowej w Czyzewie stal ten pociag bydlecych wagonow, wypelnionych ludzkim placzem i krzykiem. Teresa Saniewska przezywala w ten sposob rozstanie z sistrami swojego meza wiezionymi wlasnie na Syberie, w zimowy step, do krolestwa bialej smierci, gdzie ludzie jak zwierzeta, aby przetrwac kopali rekami nory w sniegu i tak zamarzali, znieruchomiali czekali wiosny na pochowek . Kuzynki Teresy przetrwaly, ale jej maz Wladyslaw Saniewski, zabrany przez sowietow, zaginal i do dzis nikt z nas nie wie o jego grobie. Brat Wladyslawa, Jozef Saniewski walczyl w Narodowych Silach Zbrojnych - NSZ w rejonie nadbuzanskim, a po wojnie zaopiekowal sie zona brata i jego trzma corkami. Od niego i od mojej Mamy, Alfredy, corki Teresy, uczylem sie historii Polski innej niz ta ze szkolnych podrecznikow prl-u. Potem przyszedl czas KUL-u w Lublinie.
Dzis wiem, ze latwa prawda to tylko dziwka podszywajaca sie pod te jedyna, nieprzekupna Prawde. Milosc do Niej jest trudna, czasem jakze bolesna, ale n i g d y nie bedzie zdradzona. Droga do Niej jest ciezka i waska, pelna zasadzek, nad przepascia podszeptow zla, latwizny i uludy, a jedynymi drogowskazami sa nasze nieliczne olsnienia. Przekonany jestem, ze czlowiek, ktory nie przezywa olsnien (owych zdumien - Jana Pawla II), nie moze byc na drodze do Prawdy.
Pan pisze o swoich olsnieniach wdzac krew Taty na sniegu, a pozniej zamieniajac jezdzcow na partyzantow. Ja, stojac w Boston Common przed Pana rzezba pierwszy raz i nie wiedzac o niej nic, przezylem swoje olsnienie gdy zrozumialem , ze postawiony tam przez Amerykanow, jak mi sie zdawalo, pomnik Indianom wyniszczonym i ograbionym ze swej ziemi jest w rzeczywistosci ponikiem Polakow, partyzantow wyrzezbionych przez polskiego emigranta. Niech Pan nie dziekuje za nic. Po pierwsze trudno jeszcze przewidziec dalsze losy "pomnika conajmniej dwoch olsnien", po drugie podziekowania naleza sie zywej Prawdzie, ktora w Panu tak gleboko rzezbi, a nie nam, ktorych Ona zdaje sie ledwo dotykac.
Na zakonczenie dodam zapamietane slowa z Tryptyku Rzymskiego:
"... jezeli chcesz znalezc zrodlo, musisz isc do gory,
przedzieraj sie, szukaj, nie ustepuj,
wiesz, ze ono gdzies tutaj musi byc.
Gdzie jestes zrodlo?" - Jan Pawel II"
serdeczne pozdrowienia,
z szacunkiem, Szymon Tolak.
~~~~~~~~~
Sat., Feb. 4, 2006
The "Partisans" will win on the end of the road, the history is taking care about it. The suffering because of the right cause is stronger than the strongest, but corrupted power. And thanks to what happen to more than century old sculpture by Polish Emigrant I have realized this universal truth. We can not go wrong with truth our mothers said. I also believe what John Paul II said: "If you serve the Truth - you serve Freedom. The Freedom of man and nation. You serve life!"
Now, because of all this, the only right place for our "Partisans" is on the Boston Duck Tour's route, if not in Boston Common. Polish "Partisans" speak language of the "Boston Tea Party".
S.T.
~~~~~~~~~
Wed, Feb.1, 2006
The "Partisans" are not about Polish freedom fighters at the time of WW II only. As I think. My impression. after seeing the sculpture first time, was - Americans are very thoughtful people, if they created this memorial for the Indians, the real owners of this land. Later on I have learn something else about impressive sculpture in Boston Common, even more miraculous. I was proud of Polish "Partisans" by Andrew Pitynski. And now i fill deep pain inside my chest when I see empty space after the Park "circumcission".
Regards
Szymon Tolak
~~~~~~~~~
Tue, 31 Jan 2006
Justyna Ball, West Brookfield
Wydaje mi sie, ze pierwszej kolejnosci nalezy ustalic czy mamy do czynienia z rzezba czy pomnikiem. Bo jezeli jest to rzezba to latwiej jest nia poniewierac z miejsca na miejsce. Mozna nawet powiedziec o niej, ze jest brzydka. Jezeli jednak ustalimy, ze jest to pomnik to juz nie mozna go tak bez wiedzy zainteresowanych przenosic ani tez wyrazac swoich opinii bo mozna kogos wiecej (poza autorem) urazic, np caly narod. W wypadku pomnika nie wypada go krytykowac I wrecz nalezy okazac szacunek. Umowmy sie, ze “Partisans” jest pomnikiem wtedy mozna go porownac do Irish Famine Memorial czy Holocaust Memorial. Czy mozemy sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej jeden z tych pomnikow znika w ciagu nocy , a wladze miasta tlumacza sie, ze zostal usuniety bo uroda nie grzeszyl?
Mozna sie bylo spodziewac, ze wladze miasta zaoferuja inne miejsce dla pomnika aby tylko nie wrocil on na Boston Common. Takim miejscem mialby byc South Boston, rzekomo dlatego, ze jest skupiskiem bostonskiej Polonii. To mile, ze wladze miasta uznaly ten fakt, jednak nie pamietam aby te same wladze miasta kiedykolwiek wczesniej zwrocily na to uwage. Na Zachod od Bostonu, gdzie mieszkam, kazdy okazuje zdziwienie na wiadomosc, ze South Boston mialby byc polska dzielnica. Jest to istna rewelacja.
Nalezy tez ustalic jakie zadanie ma spelniac ten pomnik? Jakikolwiek pomnik, no bo przeciez nie tylko rozpierac duma autora. Jezeli pomnik zostanie przeniesiony do South Boston, co jest na pewno mniej atrakcyjna lokalizacja niz Downtown, czy bedzie te role spelnial. Argument aby pomnik znalazl miejsce wsrod Polonii ma tyle sensu co zasugerowanie aby do South Boston, dzielnicy ktora oficjalnie uchodzi za irlandzka, przeniesiono Irish Famine Memorial. Czy wladze miasta odwazylyby sie zasugerowac aby Holocaust Memorial przeniesc do dzielnicy zydowskiej aby byl bardzioej doceniony?
Dlatego uwazam, ze pomnik powinnien wrocic na dawne miejsce ewentualnie na nowe, ale w obrebie Boston Cammon, tak jak Irish Memorial znalazl swoje miejsce na Downtown Crossing a Holocaust Memorial zajmuje obszerny teren blisko City Hall, pomiedzy Congreess I Union St.
Ot taki przyklad. Zalozmy,ze ktos przez wiele lat prowadzi bistro na Main St malego miasteczka. Az tu nagle wladze miasteczka sugeruja, wlasciciel musi przeniesc interes w inne miejsce. Nowa oferta, miejsce nad jeziorem. Oferta do przyjecia ? Nie, bo wlasciciel straci klientow. Bistro bedzie w nowym ladnym miejscu, ale jego celem nie jest “ladnie wygladac” tylko zarabiac pieniadze. Pomnik ma czcic pamiec, ale tez uczyc. W obu wypadkach aby cel zostal osiagniety potrzebne jest jaknajwieksze zainteresowanie mieszkancow, ale tez I przypadkowych turystow. A ci jednak koncentruja sie w sercu miasta.
~~~~~
~~~~
Justyna Ball, West Brookfield
Fri, 27 Jan 2006
Panie Szymonie, chcialam sie dowiedziec czy jest Pan w komitecie zwiazanym z usunieciem pomnika? Obawiam sie , ze "komitet" zgodzi sie na inna lokalizacje, a przeciez wazne jest aby pomnik wrocil na dawne miejsce. Oferowac Polakom South Boston to smieszy bo to nie chodzi o to zeby pomnik podziwiali (i przy okazji uczyli sie historii) Polacy , a wszyscy , ktorzy mieszkaja w Bostonie ,a takze turysci. To tak jakby zaproponowac miejsce na Irish Famine Memorial przy Andrew Square gdzie przeciez tez mieszka wielu rdzennych Irlandczykow. A tymczasem Irish Famine monument stoi w samym sercu Bostonu. Prosze zwrocic uwage, ze Holocaust memorial takze stoi w samym centrum Bostonu (duzy ruch turystyczny), a nie w dzielnicy skupiajacej Jewish -Americans. Decydujac sie na nowe miejsce dla "Partyzantow"trzeba zastanowic sie co ma naprawde na celu ten pomnik? Pozdrawiam, Justyna Ball, West Brookfield.
~~~~
Pani Justyno, Panie Jacku!
Nie, nie jestem w komitecie. Calkowicie zgadzam sie z Panstwem, poza tym do zwyklej kultury i najprostszych norm zachowania nalezy aby zapytac autora o zdanie, Przesuniecie pomnika z prestizowej lokalizacji w Bostonie do innej uwazac bede za kolejny policzek, po wyrzuceniu go i zdewastowaniu, jak widac na zdjeciach w artykule W. Piaseckiego z Angory. Autor rzezby juz stwierdzil, ze zaluje iz pomnik znalazl sie w Bostonie, gdzie elity polityczne nigdy go rzeczywiscie nie zaakceptowaly. Moze lepiej abym mogl ten pomnik ogladac na godnym miejscu np w Nowym Jorku. Przeslanie "Partyzantow" ma w istocie wlasnie miedzynarodowy charakter, tak jak wielka metropolia nowojorska. Wysylam Panstwa list do czlonkow komisji, ktorymi sa miedzy innymi A. Bajdek, D. Barcikowski, M. Bolec, M. Lesniewski-Laas, A. Pronczuk,
pozdrowienia,
Edytor PolBoston.com
Szymon Tolak
~~~~
Z listu dr Andrzeja Pronczuka do S. Tolak:
"...jestesmy w stalym kontakcie tak z autorem rzezby jak rowniez wlascicielem Sculpture Foundtion z Kaliforni i staramy sie spotkac z burmistrzem Menino. Tak wiec mozesz pania Justyne uspokoic i napisac aby jesli chcialaby cos zrobic w tej sprawie to chetnie przyjmiemy zbieranie podpisow pod petycja."
Z listu od p. Marcina Bolca
z Bialego Orla dowiadujemy sie. ze w przygotowaniu jest obszerny material o pomniku Partyzantow do nastepnego numeru. Jest tez prosba o nadsylanie zrodel do soboty 28 stycznia.
~~~~
Hi Mr Jerzy!
Thank you for the support and interesting comment. Do you know how to contact sculptor? Also your spelling of his name is different. I have seen it only once, here:
with the note:"Taking part in the ceremony were Jan Dziubinski, Mayor of Tarnobrzeg; Andrzej Pytinski, the sculptor; Jas(Glowa) Tarnowski, representing the Family; and Janina Zych, mother of art historian and initiator of the project, Witold Zych, who is a U.S. resident."
sincerely
~~~~
____________________________________________
|