W dniu 18 marca 2006 klasa VII i VIII Szkoły Jezyka
Polskiego im. Jana Pawła II w Bostonie, przy parafii Matki Bożej
Czestochowskiej odbyły lekcję Historii w parku „Boston Common”, przy
miejscu w którym przez 23 lata stała rzeźba – pomnik o nazwie
„Partyzanci”. Równo dwa miesiące temu, 18 stycznia pomnik stąd
wywieziono. Autorem „Partyzantów” jest znany w USA miedzy innymi z pomników
ofiar Katynia, polski emigrant, rzeźbiarz Andrzej Pityński.
Pięciu jeźdźców na koniach to autentyczni, żywi partyzanci,
są nimi ojciec i wuj rzeźbiarza oraz pozostałych trzech z tego
samego odziału. Autor wymienia ich w następujący sposób:
Szereg prawy: 1/ "Wołyniak", kapitan NOW-AK,
NZW, Józef Zadzierski z Warszawy. Urodzony na Wołyniu. W Grudniu
31, 1946r. aby ratowac odzial odebral sobie życie strzałem w
głowe, gangrena prawej ręki po postrzale UB, była nie leczona.
2/"Majka", kapitan NOW-AK, NZW, Stanisław Pelczer,
zamordowany przez UB, "w wypadku samochodowym". 3/ "Kula"
porucznik NOW-AK, NZW, Aleksander Pityński, moj Ojciec, torturowany
na UB w Nisku, w czasie stanu wojennego siedzial w Zależu.
Szereg
lewy: 4/"Pułkownik" , porucznik NOW-AK, NZW, Michał
Krupa, mój wujek, aresztowany w obławie w Lutym 1959 roku -
"Ostatni Mohikanin" jak pisali komuniści. 5/"Garbaty"
poruczni NOW-AK, NZW, Adam Kusz, zginął w 1950 roku w
obławie UB i KBW w Lasach Janowskich. **
Przez cały okres Polski pod wpływami komunistycznej
Rosji partyzantów tych określano jako bandytów zbuntownych przeciwko
„władzy ludowej” i tak pisano o nich w szkolnych podręcznikach.
Większość z nich ginęła lub umierała jako
beznadziejni potępieńcy wśród szykanów władzy i publicznej
dezaprobaty zmanipulowanego społeczeństwa. Trzeba było
dziesiątek lat aby przywrócić im cześć prawdziwych
obrońców praw człowieka do wolności i prawdy.
Przywrócenie chwały
partyzanom - Polakom zbiega się jednak
z obelżywym traktowaniem świadectwa pamieci o nich w Bostonie,
stolicy Massachusetts i Nowej Anglii. Smutniejsze jest to tym bardziej, że
ludzie którzy tego dokonują, zdają się nie pamiętać
amerykańskiej historii walki o wyzwolenie kolonistów spod panowania
brytyjskiego króla. Walka ta miała także charakter partyzancki.
Dziś w Bostonie ( w marcu 2006) symbol walki partyzanckiej o
wolność naszą i waszą stoi za płotem zwieńczonym
kolczastym drutem. Zadziwiająca, jakby mistyczna, jest ta symbolika, w
dramatyczny sposób kojarząca
się z koroną cierniową. Trudno uwierzyć, że stało
się tak za sprawą przypadku. Sam autor rzeźby stwierdza, że
komponował jej kształt na bazie dwóch linii. Pozioma linia
reprezentuje ludzki los pełen prawdziej udreki, bólu i upodlenia,
przygotowany dla tych którzy postanawiają pozostać wierni drodze
prawdy. Prawda towarzyszy partyzantom ze swym wertykalnym porządkiem,
pionową linia kopii, albo lanc, które zdają sie jakby podtrzymywać
śmiertelnie znużonych jeźdźców. Jest to w ten sposob „Znak
Sprzeciwu”, tak jak go znamy z książki Jana Pawła II pod tym
tytułem, jest to znak krzyża. Te lance trzeba było
odciąć aby ułatwić transport „Partyzantow”. Czyż trzeba
wiecej?
Zdaje się jakby dokonano
właśnie świętokradztwa. W tym słowie nie ma tu nic z
przesady, gdyż prawda okupiona ludzkim życiem i cierpieniem nabiera
charakteru świetości i ze względu na to powinna być
odpowiednio traktowana. W przeciwnym razie ocieramy się o
barbarzyństwo. Aktu takiego dokonano w Bostonie 18 stycznia 2006.
Nie dajmy się oszukać, to nie prawda, że Amerykanie
muszą być karmieni papką z McDonalda, Disneyland i Hollywood.
Jesteśmy Amerykanami od wielu lat, kochamy ten kraj i jego ludzi tak jak
kraj z którego wyszliśmy aby tutaj dzielić się prawdą z
innymi. Iść razem do źródła nie jest łatwe, ale
dziś wiemy lepiej niż wczoraj, że rzeczy łatwe nie
mogą być prawdziwe.
**Pan Andrzej Pityński
mieszka obecnie w Nowym Jorku, jednak na prośbę organizatorów
protestu i demonstracji Polonii w Bostonie 5 marca 2006 stawił sie do
pomocy bez najmniejszego wahania. Na internecine udostepnia nam pełna
historię i genezę powstania “Partyzantów”.