|
Repairing the Partisans
Aktualizacja:
Ceremonia rededykacji planowana jest na 6 wrzesnia o godz. 10:00
„Partyzanci” jadą się pokazać
„Partyzanci” jadą się pokazać
Za siatką płotu zwieńczonego kolczastym drutem, z
kłódą na metalowej bramie, po siedmiu miesiącach internowania,
statua Andrzeja Pityńskiego, poświęcona pięciu partyzantom
z oddzialu „Pułkownika”, jeszcze raz przygotowywana jest do ponownego
wystawienia w publicznym miejscu Bostonu.
Po drugiej wojnie światowej Michał Krupa – „Pułkownik”,
jak wielu innych, nie zaprzestali walki o wolność Polski od
sowieckiego komunizmu. Czy dlatego potrzebny był kolejny przyjazd twórcy
ich pomnika do Bostonu? Kiedy 27 lat temu rzeźbiarz obmyślał
kszałty „Partyzantów” trudno mu było przypuszczać, że
będzie ich musiał później naprawiać. A może jednak
śnił ten niespokojny sen o swoim okaleczonym, wywiezionym znienacka
„dziecku”? W czasie eksmisji rzeźby z Boston Common, centralnego parku
miasta, odcięto lance, przeszkadzały. Zresztą, cała
rzeźba przeszkadzała, więc ją tu 18 stycznia 2006
wstawiono, w chwasty za jakimś magazynem.
Andrzej Pityński przyjechał ze swoim pomocnikiem Douglasem Robertsem
z New Jersey. Umieszczenie napowrót odciętych części pięciu
lanc trwało kilka godzin. Za naprawę zapłaciła Fundacja
Rzeźby z Kaliforni, która nadal pozostaje właścicielem ok. 2.5
tonowej rzeźby. Wylana w aluminium, wraz z lancami mierzy teraz 7 metrów
wysokości, ma 10m długości i 4m szerokości.
Dzierżawcą na następne kilka lat bedzie MBTA. Barbara Boylan,
dyrektor artystyczny MBTA pracuje z wielkim oddaniem nad ekspozycją statuy
w nowym miejscu. Odwiedziła pracujących przy rzeźbie,
podziwiała jej odrestaurowany wygląd. Towarzyszył im opiekun na
czas zamknięcia Lawrence Doherty, właściciel magazynu.
Za kilka dni statua znajdzie sie na kolejnym miejscu swojej długiej
wędrówki po Bostonie. Zaraz po przybyciu w 1983 roku przeniesiona sprzed
ratusza do prestiżowego Boston Common, następnie zdetronizwana i
skazana na banicję przez burmistrza T. Menino, teraz, dzieki Danielowi
Grabauskas, dyrektorowi MBTA, stanie w rejonie miedzy Convention Center i World
Trade Center przy ulicy Summer, jako ozdoba przystanku linii Silver Line w
Południowym Bostonie. Miasto szczycące się mianem kolebki
amerykańskiej rewolucji, wolności i demokracji znów przygarnie do
siebie wyczerpane postacie polskich bojowników. Na jak długo?
Stanie się to może nawet przed 1-wszym sierpnia. Wtedy
bostońska Polonia będzie miała szansę celebrować
kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego 1944 wraz z „Partyzantami” w
bardziej eleganckim miejscu niż zachwaszczone przypłocie. Choć
nie miejsce jest tu ważne. A jeżeli nawet jest wżne, to salony
ratuszów i parlamentów, mównice, wygodne sofy dyplomatów i okrągłe
stoły nie zawsze pasują do celebracji idei wolności. Na ulicy,
pod otwartym niebem, prawdziwa wolność lepiej oddycha, a chodzi tu
właśnie o nią i tych, którzy płacili za bycie wolnym
najwyższą cenę.
Kiedyś, w czasie wielkiej wojny, wolność chadzała
sobie z partyzantami i powstańcami pod rękę. Była
wśród wybuchów i zgliszcz, w zatęchłych kanałach Warszawy,
pośród leśnych bagien. Dziś chce, nie tylko od nas w Bostonie,
najlepszej części naszej pamięci. Daje nam znak zaklęty w
oksydowanych kształtach pięciu, śmiertelnie zmęczonych
swą wędrówką jeźdźców na koniach. Trwają tak,
wyczerpani do granic, ale z lancami wbitymi dumnie w amerykańskie niebo.
Bostońska historia statuy „Partyzanci” Andrzeja
Pityńskiego udokumentowana jest na stronach internetowych Polboston.com.
Szymon Tolak (PolBoston.com)
23-go lipca 2006, Boston, Massachusetts
Updates:
The ceremony is planned on Wednesday, Sept. 6th at 10:00 AM
“The Partisans” go for show
The history of a sculpture “The Partisans” is documented on the pages of Polboston.com.
Behind barb wired fence with lock on the metal gate “The Partisans” statue, depicting five horseman of the “Pulkownik”(colonel) group by Andrew Pitynski is prepared for the new show. After WWII Michal Krupa - “Pulkownik” among many others did not stop the fight to liberate Poland of communism. Is this why we needed the artist to come back to repair his own sculpture? When 27 years ago he was thinking about his project he couldn't imagine performing today's job. Could he have been dreaming this strange dream about his “child”, unexpectedly broken and dropped off? During deportation from Boston Common the spears were cut off, because of inconvenience. Whole statue was unconvinced in Boston Common, so it was hidden behind a fence in a South Boston warehouse on January 18th, 2006.
Andrew Pitynski came to South Boston's warehouse with his assistant Douglas Roberts from New Jersey. The repairing of five spears took a few long hours. The Sculpture's Foundation of California paid the bill. The foundation is an owner of 2.5 tone statue; it is 7 yards high with the spears now on and 10 yards long by 4 yards width. Boston's MBTA will lease “the Partisans” for the next few years, thanks to its president Dan Grabauskas. The Art Director, Barbara Boyland works really hard to set everything in its place. She was present during the repairing together with the owner of the warehouse Larry Doherty.
In a few days the Polish Partisans Memorial will stand in at the next place of its long journey by the Boston area. First, the sculpture was moved from the front of the City Hall to Boston Common in 1983, then Mayor Menino agreed to move it out to the warehouse, and now, when Boston Press and public, including Polonia protesting decision, “The Partisans” will show up between new Convention Center and World Trade Center on Summer St in South Boston as a part of the MBTA Art Program. The City called itself: a cradle of American Revolution, democracy and freedom will give hospitality to worn off figures of Polish Fighters. The question is, for how long?
By the1st of August “The Partisans” will hopefully take its stand, so Boston Polonia will have a chance to celebrate the Warsaw Uprising 1944 Anniversary together with “The Partisans” in a more elegant place than the back of an warehouse. Obviously, the place is not important. OK, to some extent the place is important, but the statehouses and city halls, big armchairs and round tables are not sometimes the best places to celebrate freedom. The streets are better with fresh air and open sky to celebrate real freedom. This is all about it, the freedom itself and very high price paid always by the people, including the Poles, for freedom is the essence.
A long time ago, during WWII freedom walked with the partisans and Warsaw insurgents. She assisted them among explosions and ruins in the city's underground canals in the marshes and forests. Today, here in Boston, this freedom needs the best part of our memory. It gives us a symbol to use; it gives us this strange shape of tired five horsemen. “The Partisans” survived with spears proudly scratching American sky.
For Polboston.com Szymon Tolak July 24, 2006
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Photo and Text S. Tolak © 2006
|
|
|